Weekend
upłynie pod znakiem kiepskich filmów z domieszką horroru nastawionych na
hollywoodzki biznes („Paranormal Activity: Naznaczeni” i „Ja, Frankenstein”) oraz
interesujących dramatów dających widzom do myślenia. Najlepiej oceniane ambitne
premiery tego tygodnia to „Ratując Pana Banksa” i „Sierpień w hrabstwie Osage”,
nieco gorzej wypadają „Za tych, co na morzu” oraz „Hannah Arendt”.
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
Niezwykle ciekawe kino prezentuje najnowszy obraz Johna Lee
Hancocka. Na temat dramatu biograficznego „Ratując Pana Banksa” większość
recenzentów wypowiada się pochlebnie. Chwalą jego emocjonalny wpływ na widzów i
zarazem lekki ton, w jakim film został utrzymany. Pomysł na ukazanie trudnych
relacji Walta Disneya i P.L. Travers okazał się trafiony i dobrze zrealizowany.
Czytamy, że jest to produkcja zabawna i przyjemna w odbiorze, a także
wzbudzająca pewną nostalgię (dużą rolę odgrywa tu muzyka). Słodycz i magia
Disneya łączą się z prawdziwym życiem. Krytycy różnią się jednak w opiniach
dotyczących zastosowanych w filmie serii retrospekcji. Jedni mówią, że w ten
sposób dobrze odmalowano portret postaci P.L. Travers, drudzy wskazują na zbyt
proste uzasadnienie psychologiczne jej późniejszej postawy. Zdaniem niektórych
krytyków błędem jest większe skupienie
się na wewnętrznej walce bohaterki z przeszłością niż na jej różnicach z Waltem, co byłoby bardziej interesujące. Na
plus wielu recenzentów zalicza znakomitą grę aktorską Toma Hanksa, Emmy
Thomson, a także Colina Farrella.
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
Biografia „Hannah Arendt” wyreżyserowana przez Margarethe
von Trotta jest najmniej przychylnie ocenianą ambitną produkcją tego tygodnia.
Najbardziej przyczynia się do tego powierzchowność, z jaką potraktowano tak
wybitną i płodną twórczo myślicielkę. Charakter wielkiej filozofki nie został
przez Barbarę Sukową należycie oddany. Poza tym wielu krytyków jest zdania, że to obraz nudnawy i monotonny.
Trzeba jednak przyznać, że jest to inteligentne kino dostarczające wielu
przemyśleń.
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
„Paranormal Activity: Naznaczeni” zebrało właściwie same
negatywne recenzje. Czytamy, że prawie niczym nie różni się od poprzednich
części. To nic nowego i dla większości recenzentów jest mało strasznie. Mamy
konwencjonalną fabułę, powtórzenie wątków z wcześniejszych odsłon, a ponadto
bałagan narracji. Jest to typowe kino nastawione na hollywoodzki biznes.
![]() |
| /Fot. Materiały prasowe |
Tak samo zapowiada się „Ja, Frankenstein”. Fabuła tego
dziwacznego widowiska, w którym potwór stworzony przez doktora Frankensteina
walczy z ciemnymi aniołami, wygląda na naprawdę idiotyczną i wtórną. Pomyłką
jest nie tylko osadzenie postaci w takich niestworzonych okolicznościach, ale
również sam tytuł - Frankenstein to przecież doktor, a nie jego stwór. Efekty
specjalne nie są gwarancją sukcesu. Produkcja utrzymana jest w stylu popularnej
serii „Underworld”. Światowe embargo na recenzje aż do dnia premiery nie
zwiastuje dobrego filmu.
Artykuł został opublikowany w portalu http://hatak.pl/ (http://hatak.pl/artykuly/do-zobaczenia-slabe-filmy-komercyjne-oraz-kino-ambitne).






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz